Aromaterapia i olejki eteryczne pomocne w wielu chorobach

Aromaterapia i olejki eteryczne pomocne w wielu chorobach

Olejki eteryczne to dość niedoceniane produkty. Zarzuca się tej formie terapii brak dowodów naukowych. Mimo tego w wielu krajach są one stosowane dość powszechnie w leczeniu wielu przypadłości. Często wykorzystywane w redukcji stresu, w chorobach przeziębieniowych, w walce z bólem, dla poprawy energii 

(więcej…)
Co robić, aby zminimalizować możliwość zarażenia się koronawirusem?

Co robić, aby zminimalizować możliwość zarażenia się koronawirusem?

Sytuacja, w jakiej przyszło nam się odnaleźć jest trudna, to czas próby dla nas, czy sobie poradzimy i jak, czy wyciągniemy wnioski, czy będziemy dalej popełniać te same błędy? Czy wciąż będziemy tak gnać, czy gonitwa za posiadaniem kolejnych dóbr materialnych ma sens? Czy wciąż nie będziemy zwracać uwagi na drugiego człowieka? Jak możemy zadbać o zdrowie teraz i później?

(więcej…)
Ocet jabłkowy, lecznicze właściwości

Ocet jabłkowy, lecznicze właściwości

Ocet jabłkowy i leczenie octem znane jest od tysiącleci, dziś mamy powrót do natury i do zamierzchłych metod leczenia i to cieszy. Uważam, że to co proste jest dla człowieka dużo lepsze i bardziej przyswajalne niż przemysłowo wyprodukowane leki chemiczne. 

(więcej…)
3 silne adaptogeny. Dzięki nim możesz pokonać wiele chorób.

3 silne adaptogeny. Dzięki nim możesz pokonać wiele chorób.

Są takie rośliny, które zbiorczo nazywają się adaptogenami. Wg definicji to rośliny, które działają wzmacniając odporność organizmu na czynniki stresogenne, psychiczne jak i fizyczne. Jednym słowem przywracają homeostazę. Pomagają organizmowi w adaptacji do nieciekawych, stresogennych czynników. Są to rośliny obecne od bardzo dawna w świecie roślin, towarzyszą człowiekowi od zarania, lecz dopiero dziś dostrzegamy ich potencjał i moc. Sprawdzają się w wielu chorobach, wspomagają organizm, aby był spokojniejszy, bardziej wydolny, wytrzymały, zdrowszy i piękniejszy.

Korzystne właściwości adaptogenów


Adaptogeny:

  • są nietoksyczne dla człowieka
  • działają holistycznie lub na więcej niż jeden narząd
  • mają właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne, przeciwwirusowe
  • wpływają na oś: podwzgórze, przysadkę, nadnercza lub hamują wydzielanie hormonów
  • wzmacniają układ odpornościowy
  • wspierają wytrzymałość na stres płynący z otoczenia
  • wzmacniają umiejętność przystosowania się do zmieniających się warunków
  • usprawniają proces zapamiętywania i uczenia się
  • wykazują działanie synergistyczne.

Najbardziej uznawane za adaptogeny są rhodiola, schisandra oraz żeń-szeń. Natomiast adaptogenów jest znacznie więcej, zaliczamy do nich między innymi takie rośliny jak: ostropest plamisty, lukrecja, , amla, ashwagandha, holly basil (inaczej tulsi, bazylia święta), shatavari, shilajit, cordyceps, reishi, jaogulan, goji, shitake.

Rhodiola


Zacznijmy od rhodioli, najcennniejsza jest odmiana rhodiola rosea. Wykazuje ona działanie antystresowe, zmniejszające zniszczenia powodowane przez niedotlenienie, przeciwutleniające, poprawiające funkcje seksualne, działanie przeciwnowotworowe, immunostymulujące oraz wzmacniające sprawność fizyczną.

Rhodiola zawiera olejek eteryczny oraz liczne mikroelementy i pierwiastki śladowe, między innymi mangan, miedź, bar, chrom, cynk, kobalt, selen, nikiel. Oprócz tego zawiera również kwasy organiczne. Wyciąg standaryzowany z rhodioli podwyższa poziom serotoniny i jednocześnie zmniejsza objawy depresji. Rhodiola, jak każdy adaptogen, działa uspokajająco , dział przeciwstresowo, wzmacnia siłę fizyczną i układ odpornościowy, wpływa pozytywnie na pamięć i koncentrację. Stosowanie tego ziółka wykazuje zmniejszenie wykładników stanu zapalnego w organizmie.

Rhodioli używa się w leczeniu gruźlicy, przeziębień czy grypy. Wpływa rówież pozytywnie na słuch, reguluje poziom cukru, wspomaga czynność tarczycy, ale nie powoduje nadczynności. Oprócz tych właściwości reguluje wagę, poprawia funkcje poznawcze, wzmacnia grasicę i nadnercza.

Rhodiola chroni organizm przed stresem termicznym , promieniowaniem i toksynami. Te szczególne właściwości tak cennego zioła były ukrywane przez Rosjan, stosowali oni rhodiolę u swoich kosmonautów, wojskowych i sportowców. To zioło chroni serce, wątrobę i zwiększa wykorzystanie tlenu, zmniejsza również niepokój i powoduje spowolnienie starzenia.

Kolejne niezłe ziółko – Schisandra


Schisandra, czyli inaczej cytryniec chiński to kolejny adaptogen, też ma wiele cennych właściwości i pomaga w wielu schorzeniach. Zwiększa zatem odporność organizmu na stres. Wpływa pozytywnie na funkcje poznawcze, oddziałuje korzystnie na mózg, wpływa na poprawę myślenia analitycznego i logicznego. Podobnie jak rhodiola, poprawia pamięć i zdolności uczenia się. Jest antyoksydantem, hamuje zmiany zanikowe w układzie nerwowym, niweluje stany depresyjne, znużenie, wpływa pozytywnie na pobudzenie siły życiowej. Cytryniec ma również właściwości przeciwmiażdżycowe. Przydaje się w rekonwalescencji po wyniszczających chorobach.

Owoce cytryńca zawierają dużo prowitaminy A, witaminę E, żelazo, magnez, fosfor, wapń i krzem. Wyciągi alkoholowe z cytryńca działają zdecydowanie szybciej, usprawniają krążenie obwodowe. Stymulują centralny układ nerwowy. Chronią wątrobę przed toksynami, wzmagają apetyt i regulują trawienie.

W jakich chorobach sprawdzi się cytryniec chiński?

Cytryniec chiński sprawdza się w takich chorobach jak zaburzenia pamięci i koncentracji, stres, trudności w uczeniu się nie tylko u dzieci, ale i dorosłych. Miażdżyca, choroba Alzheimera i inne neuredegeneracyjne, SM, autyzm, borelioza, nowotwory, anemia, depresja i obniżony nastrój. Pomocniczo stosuje się w anginie i grypie. Polecany na stany zapalne, choroby wątroby, zatrucia substancjami toksycznymi. Polecany przy intensywnym wysiłku fizycznym i psychicznym oraz spadku libido.

Żeń – szeń panaceum na wiele dolegliwości


Przyjrzyjmy się bliżej kolejnemu z wielu adaptogenów, który ma wiele pozytywnych właściwości jak i zwolenników. Żeń – szeń syberyjski zwiększa tolerancję organizmu na niekorzystne czynniki środowiskowe. Jest to szczególnie ważne u dzieci mających problemy w szkole, w kontakcie z rówieśnikami, podatnych na stresy, czy mających problemy w adaptacji. Suplementy z żeń – szeniem warto stosować u dzieci z autyzmem i tych, które wolą izolować się od środowiska. Żeń – szeń pomaga procesy uczenia się zapamiętywania, zresztą jak każdy znany mi adaptogen, na pewno z tych popularnych. Pomaga niwelować objawy depresji, lęków, może być pomocny chorym, którzy nie chcą faszerować się lekami psychotropowymi lub znają ich czarną stronę.

Oprócz tego żeń – szeń stanowi ochronę dla serca i wątroby przed niekorzystnymi czynnikami. Reguluje przemiany tłuszczów , a co za tym idzie zapobiega stłuszczeniu wątroby. Odtruwa organizm, działa przeciwzapalnie i przeciwstarzeniowo. Obniża poziom cukru we krwi i ciśnienie, działa moczopędnie. Wyciągi z żeń – szenia mają działanie hamujące rozwój nowotworów. Roślina uznawana jest za naturalny środek dopingujący, bowiem bowiem zwiększa wydajność fizyczną i psychiczną.

Jak wspomniałam na początku adaptogenów jest całe mnóstwo, sukcesywnie będę pisać o każdym z nich, abyście mieli szerszy obraz tych ziół i żebyście mogli wybrać odpowiednie dla siebie.

Zdrowia naturalnie,

Aga


Literatura:

  1. Agata Wdowik. Wybrane surowce zielarskie o działaniu adaptogennym – właściwości, mechanizmy działania, zastosowanie (Rhodiola rosea, Schisandra chinensis, Eleutherococcus senticosus).
  2. Ryszard Grzebyk. Rak to nie wyrok. Raporty specjalne 1. wydanie 2015.
  3. https://rozanski.li/
Chleb bezglutenowy. Czy da się taki upiec w domu?

Chleb bezglutenowy. Czy da się taki upiec w domu?

Dieta bezglutenowa nie musi być pozbawiona chleba


W diecie bezglutenowej zawsze najbardziej brakuje pieczywa. Dziś pokażę Wam, że możecie taki chleb mieć na co dzień, podam Wam przepis, najszybszy jaki potrafię zrobić. Wystarczy, że będziesz mieć zawsze składniki potrzebne do jego wykonania.

Gdy ja, dawno temu, zaczynałam dietę bezglutenową, szukałam piekarni, która piecze pieczywo bezglutenowe. Oczywiście nic takiego nie było, było tylko pieczywo paczkowane, paskudne w smaku i z fatalnym składem. Wg mnie to tylko fajnie wyglądało w opakowaniu. Cena też zwalała z nóg. Teraz na tym polu jest nieco lepiej, ceny nadal są wysokie, ale przynajmniej wybór większy i niektóre firmy starają się bardziej. Także nie chcąc jeść tego papierowego dosłownie chleba, jadłam pieczywo chrupkie kukurydziane. Tak wiem, to nie najlepszy wybór, ale ten chleb bezglutenowy wyjątkowo mi nie smakował.

Pomyślałam, że dlaczego nie miałabym piec takiego sama? Wiedziałam tylko, że nie może być ani skomplikowany ani czasochłonny, żebym się za szybko nie zniechęciła. Pokażę Ci, że ten właśnie taki będzie, przygotujesz go szybko, a jak dojdziesz do wprawy, to będziesz sobie piec co drugi dzień, bez zbytniego marnowania czasu. Tak naprawdę najdłużej trwa wyrastanie i pieczenie. Samo mieszanie to kilka chwil.

Czyli jak właściwie przygotować taki chleb?


Ważne, żebyś zawsze miał pod ręką wszystkie składniki, nie są specjalnie wyszukane. Staraj się je mieć zawsze w domu, dlatego, żeby w każdym momencie móc go przygotować. Jeśli jeden Ci się kończy możesz od razu upiec kolejny. Ja tak robię i to się sprawdza.

Chleb bezglutenowy z nasionami chia

Potrzebne składniki :

  • 25 dag mąki gryczanej białej (inaczej niepalonej)
  • 15 dag mąki ryżowej
  • 10 dag skrobi kukurydzianej (może być również ziemniaczana lub tapioka)
  • 7 g suchych drożdży (standardowa mała paczka)
  • łyżeczka ksylitolu lub erytrolu
  • 2 łyżki nasion chia
  • 3/4 łyżeczki soli himalajskiej
  • woda 500 – 600 ml

Wykonanie

  • Wymieszaj wszystkie suche składniki, wszystkie rodzaje mąki, drożdże, ksylitol, nasiona chia i sól. Wlewaj stopniowo przegotowaną lekko ciepłą wodę, mieszaj do momentu aż wszystkie składniki się połączą. Ja mieszam łyżką, można mikserem, ale ja uważam, że to zbędne. Łyżką zrobisz to szybciej, masz też mniej rzeczy do mycia i sprzątania 😉 Konsystencja chleba powinna być jak gęstej śmietany. Przelej całość do wyłożonej papierem formy (dłuższa keksówka). Nakryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 50 – 60 minut. Ten chleb dość szybko rośnie.
  • Jeśli widzisz, że już chleb wyrósł, podwoił swoją objętość, nastaw piekarnik na 190 – 200 stopni C. Włóż chleb do piekarnika jeśli się lekko nagrzeje, w takim ciepłym jeszcze szybciej i bardziej urośnie.
  • Piecz 50 – 60 minut.

I to wszystko, najlepszy jest na ciepło z masłem, ale masz też możliwość zrobienia kanapek do pracy, tostów etc.

Własne zdjęcia wrzucę niebawem, przy kolejnym pieczeniu, tymczasem smacznego i na zdrowie

Aga.

Oczyszczanie organizmu oraz uzupełnienie niedoborów minerałów – moje sprawdzone sposoby

Oczyszczanie organizmu oraz uzupełnienie niedoborów minerałów – moje sprawdzone sposoby

Proste i tanie metody oczyszczania organizmu


Oczyszczanie organizmu to bardzo ważny element dbania o zdrowie. Pokażę Ci jakie metody ja stosuję, są tanie, proste i niezawodne. Nie wymagają skomplikowanych zabiegów. I są przede wszystkim naturalne. Oczyszczanie organizmu nie zwalnia Cię oczywiście z całościowego dbania o siebie, nie rezygnuj z diety, a jeśli jeszcze nie stosujesz zdrowej, to niech to będzie początek dobrych zmian.


Dziś wstałam z mocnym postanowieniem, że wracam do dawnych praktyk i rytuałów. Od dziś wprowadziłam trzy, które kiedyś dawno temu zarzuciłam, tłumacząc się brakiem czasu. Dziś już nie potrzebuję wymówek, potrzebuję działania i efektów. Na pierwszy rzut poszły metody oczyszczania organizmu. Pierwsza to ssanie oleju, tak, tak, takie dziwadło, ale dość powszechne w kulturach wschodnich, ale i w słowiańskich również. Kiedyś stosowałam ponad rok i byłam bardzo zadowolona.

Ssanie oleju


A więc czemu to służy i jak to się robi? Jest to metoda oczyszczania całego organizmu. Za pomocą tej techniki pozbywamy się wielu chorobotwórczych bakterii i wirusów. Można w ten sposób oczyścić zatoki, gardło, jamę ustną, w dużo większym stopniu oczyszczamy właśnie jamę ustną niż przez zwykłe szczotkowanie. Olej “przyciąga” wszystkie brudy i drobnoustroje, a właściwie oblepia je. Można zauważyć doskonałe efekty w leczeniu chorób przyzębia i paradontozy. Ale to nie wszystko, ssaniem oleju oczyszczamy także naszą skórę, wzmacniamy układ immunologiczny, poprawia się limfa a my zyskujemy więcej energii. Lista chorób jakie zwalczysz za pomocą ssania oleju jest znacznie dłuższa, bo to jest i katar, zapalenie gardła, ból głowy, zapalenie oskrzeli, migdałków, choroby żołądka, jelit, i wiele, wiele innych.

Choroby zębów mają wpływ na to co dzieje się w całym organizmie, gdyż toksyny i bakterie, które nie zostaną dokładnie usunięte z jamy ustnej, krążą po całym organizmie. Mogą one być przyczyną chorych stawów, chorób serca czy łuszczycy.

Osobiście dawno temu działałam tą metodą na zatoki i chore stawy, rzeczywiście była ulga, nie mówiąc o komforcie jaki pozostawiała w jamie ustnej. Zęby były niesamowicie doczyszczone, a dziąsła w dużo lepszej kondycji. Efektem ubocznym tej praktyki było wybielenie zębów, widocznie miałam bielsze zęby po 7 dniach regularnego stosowania ssania oleju. Później było już tylko lepiej.

Jak prawidłowo płukać usta olejem?


Do płukania ust wykorzystujemy oleje z pierwszego tłoczenia. W literaturze spotkałam się z olejem słonecznikowym, kukurydzianym, sezamowym, kokosowym. Osobiście stosowałam i stosuję olej słonecznikowy. Inne źródła mówią nawet o stosowaniu oleju rafinowanego do smażenia np. Bartka, tłumacząc to tym, że więcej bakterii i wirusów można nim przyciągnąć. Tak na zdrowy rozum nawet przeprowadzając badania, nie da się policzyć, sprawdzić czy w każdej badanej jamie ustnej było ich tyle samo na początku. Dlatego dla mnie to niemiarodajna informacja. Zresztą, naturalne metody kojarzą mi się ze stosowaniem naturalnych produktów, a olej Bartek z naturą mało ma wspólnego.

Czytałam też, że na początek właśnie olej słonecznikowy jest najlepszy. Pewnie pomyślisz, że to jest niewykonalne, bo jak to tak, olej w buzi, że zemdli itd. Przez tak długi czas jak stosowałam ssanie oleju, jakoś mnie nie zemdliło, więc myślę, że i Ty dasz radę. Efekty są tego warte. Współcześni (metoda jest znana od 5000 lat) wpadli na pomysł, aby dodawać do takiego oleju olejku eterycznego. Tym razem też jestem na nie, bo to już modyfikowana metoda, a mnie interesują tylko takie pierwotne, stare, sprawdzone. Olej w połączeniu z olejkiem eterycznym już może mieć zmienioną strukturę, a przecież nie o to nam chodzi.

Zatem do dzieła?


Jeśli wiesz już jaki olej masz wybrać, to czas brać się do roboty. Metoda jest naprawdę banalna. Rano po przebudzeniu bierzesz łyżkę oleju i ssiesz, przepuszczasz przez przednie zęby i wciągasz, pchasz językiem, wypychasz przez przednie zęby i tak dalej, dalej i dalej. Robisz tak przez przynajmniej 15 minut. Olej stanie się biały, ubijesz go na śmietanę niemalże, z żółtego oleistego zrobi się biały i gęsty. Po 15 minutach wypluwasz całość do sedesu, koniecznie do sedesu, bo to olej z tysiącami, setkami tysięcy bakterii, wirusów, i całego syfu, który ma być usunięty z organizmu. Nie chcesz przecież, aby on krążył po Twoim ustroju.

Po wypluciu całości, wypłucz usta wodą i wyszczotkuj zęby jak zwykle. Sięgnij po lusterko i zobacz jak nabrały blasku i jakie są czyste :-). Taki rytuał możesz powtórzyć jeszcze wieczorem, ale nie jest to konieczne. Na czczo i tak jest najważniejszy.

Prawidłowa suplementacja magnezem


Kolejna praktyka do jakiej wróciłam, to prawidłowa suplementacja magnezu a jednocześnie sposób na oczyszczanie. Magnez wśród wielu korzyści jakie wywiera na organizm, także łagodnie oczyszcza jelita z nagromadzonych toksyn. Magnezu mamy na rynku całe mnóstwo, różne formy, różne efekty działania, dla tych z wrażliwymi jelitami i bardziej odpornymi. Większość preparatów aptecznych, albo się nie wchłania albo ma maksymalną wchłanialność na poziomie 20-30 procent. A w składzie cała litania wypełniaczy, przeciwzbrylaczy, więc zupełnie nieprzydatnych dla naszego organizmu, ba nawet szkodliwych.

Długi czas zażywałam kapsułki z jabłczanem magnezu, wszak jest delikatny, nie powoduje przeczyszczenia jak cytrynian. Ale jakoś szału po nim nie widziałam, miał usypiać, nie usypiał. No więc dodatkowo wspomagałam się solą epsom mocząc stopy albo kąpiąc się w wodzie z dodatkiem tejże soli. Niby fajnie, ale dla mnie to było jakoś za mało, a rytuałów jakby za dużo. Przypomniało mi się, że najlepszą formą magnezu jest chlorek. No i mnie olśniło.

Jak ja to robię?


Kupiłam kilogram tegoż, u mnie takie rzeczy się nie marnują, i do dzieła. Znalazłam dokładny przepis. 85 g chlorku magnezu rozpuściłam w niewielkiej ilości przegotowanej i ostudzonej wody i dopełniłam do 100 ml. Tak powstały roztwór przelałam do małego wyparzonego słoiczka i pobieram codziennie do strzykawki 5 ml. Stosuję 5 razy dziennie po mililitrze. Ten magnez jest wyjątkowo niesmaczny, więc wlewam ten mililitr do soku lub kompotu, u mnie to zwykle kompot z ziół. I jakoś mogę zakamuflować ten słono – gorzki smak, choć i tak go trochę czuć. Ale działam w słusznej sprawie więc i smak mi szczególnie nie przeszkadza. Magnez powinno się stosować na czczo i z dala od posiłków, wtedy się wchłania tam gdzie trzeba i najlepiej. Pewnie tego Wam żaden lekarz nigdy nie mówił?

Także kolejne dawki a ma być ich w sumie 5 w ciągu całego dnia (dlatego mam strzykawkę 5 ml) biorę z dala od posiłków. Jeśli nie uda mi się wziąć wszystkich pięciu, nie biorę zapomnianej dawki albo dawki podwójnej, bo i tak się nie wchłonie. Mam brać mililitr jednorazowo i tego się trzymam.


Tam gdzie jest stres, drżenie, drżenia powiek, mięśni, drętwienie, to już jawny dowód na to, że magnez trzeba bezwzględnie suplementować. Magnez poprawia funkcjonowanie układu nerwowego, pozytywnie wpływa na choroby zwyrodnieniowe stawów, artretyzm. W tych chorobach organizm domaga się właściwego uzupełnienia tego minerału. Magnez pomaga przy bezsenności i poprawia odporność na stres. Najlepiej wchłania się chlorek magnezu, więc ja jego właśnie stosuję. No i kosztuje grosze, a taki kilogram, to będę mieć na bardzo długo. Dodatkowo mogę sobie zrobić oliwę magnezową, którą mogę stosować jako dezodorant, nie ma on sobie równych.

Jak magnez to i bor


Tam gdzie uzupełniamy magnez ważny jest również bor. Bor odpowiada za przepływy komórkowe wapnia i magnezu. Bardzo szkodliwy dla kości i zębów jest niedobór boru i magnezu jednocześnie. Bor pełni tak ważną funkcję dla przytarczyc co jod dla tarczycy. Bor rozbija złogi wapienne , a za mało boru to zwapnienia w piersiach i tkankach miękkich. Mikrozwapnienia w piersiach to wstęp do nowotworów piersi, są one spowodowane nadmiarem wapnia i niedoborem boru i magnezu. Bor pomaga oczyścić organizm z grzybów candida oraz fluoru i metali ciężkich.

Także aby uzupełnić bor i oczyścić organizm, wróciłam do dawnej praktyki. Kupiłam czteroboran sodu, czysty proszek do analiz. Aby zrobić odpowiednią dawkę, która pozwoli mi łagodnie oczyścić organizm, odmierzam 5 g boraksu i rozpuszczam go w litrze przegotowanej wody. Woda ma być ostudzona, może być lekko ciepła, ale na pewno nie gorąca. On doskonale rozpuszcza się także w zimnej. Tego stosuje się profilaktycznie bardzo mało w ciągu dnia, bo 5 ml, czyli tyle co nic. Mi to wystarcza, żeby poczuć pragnienie, którego mój organizm nie odczuwa (to w moim przypadku, dodatkowa korzyść). Można w kolejnych tygodniach zwiększać dawkę o kolejne 5 ml, maksymalnie dochodząc do 15 ml, tak ja właśnie robię. Jeśli potrzebowałabym oczyszczenia z grzybów candida to myślę, że potrzebowałabym dużo większych dawek.

Jak oczyszczanie organizmu to i witamina C


Jeśli mowa o dobrym oczyszczaniu organizmu, to ważna jest też witamina C. Ważna jest nie tylko w oczyszczaniu, ale w sytuacji gdy trzeba pozbyć się toksyn, to witamina C jest niezastąpiona, gdyż pobudza narządy odpowiedzialne za detoksykację do wytężonej pracy. Jednym słowem pozwala szybciej uwolnić się toksynom na zewnątrz. W czasie oczyszczania organizmu zapotrzebowanie na witaminę C zdecydowanie wzrasta.

Zostawiam Cię z moimi sposobami i opowiedz mi jakie Ty stosujesz, może się zainspiruję?

Zdrowia…naturalnie,

Aga.

Parę ciekawych informacji o leczeniu naturalnym

Parę ciekawych informacji o leczeniu naturalnym

Naturalne leczenie tarczycy


Dawno temu kupiłam trzy książki o zdrowym odżywianiu i naturalnym leczeniu. Są dosyć leciwe, ale w takich można znaleźć jeszcze prawdziwe informacje, nie tak skorumpowane przez koncerny farmaceutyczne. Udało mi się wyczytać wiele ciekawych informacji, przesiałam je jeszcze przez swoje sito, mając na względzie to, co już wiem.

Pierwsze co to zajrzałam do rozdziału na temat tarczycy, temat mnie bardzo ciekawi, dużo osób bowiem cierpi na choroby tarczycy właśnie, głównie choroby niedoczynne, w mniejszości jest nadczynna tarczyca. Postanowiłam zaczerpnąć wiedzy. Ciekawostką dla mnie okazał się fakt, że niedobór witaminy A może być przyczyną nadczynności tarczycy. Bardzo dobre efekty można osiągnąć pijąc sok z marchwi. Wystarczą bowiem 3 szklanki świeżo wyciśniętego soku dziennie. Dla mnie to akurat nowa informacja, wiedziałam, że wszystkie witaminy i minerały są ważne w naturalnym leczeniu tarczycy, ale nie sądziłam, że witamina A ma tu tak istotne znaczenie.

Co jeszcze z tym naturalnym leczeniem?


Czytałam więc dalej z zaciekawieniem. Ku memu zdziwieniu autorzy polecają dietę wegetariańską, dodam, że to książka z lat 80-tych, więc wegetarianizm w Polsce nie był dość powszechny. Kolejna rewelacja to szczotkowanie ciała na sucho, pomyślałam sobie… już Was lubię 🙂 . Przecież to współczesny hit! Sama stosuję, jak nie zapomnę oczywiście.

Państwo proponują bardzo lekki jarski jadłospis, jak go prześledziłam, to co niektórzy by powiedzieli, że chodzą głodni na takiej diecie. Surówka, zsiadłe mleko lub kefir na śniadanie, świeżo wyciskane soki, jako dodatek do kefiru siemię lniane lub otręby. Obiad to zupa jarzynowa i sałatka, do tego herbata ziołowa. Jak widać nie ma tu makaronów, chleba czy ziemniaków. A więc dieta mocno oszczędzająca organy trawienne a jednocześnie odżywcza. Autorzy wspominają by nie zapominać o zdrowych tłuszczach, ziołach, leczniczym czosnku czy cebuli.

A co w niedoczynności tarczycy?


Naturalne leczenie niedoczynności tarczycy, która jest wynikiem niedoboru jodu i witaminy A, autorzy także proponują sokoterapię. W tym wypadku sok z rzeżuchy i marchwi, całość jest doskonałym źródłem witaminy A, E i jodu. Jestem pod wrażeniem, bo współcześni endokrynolodzy raczej nie łączą niedoboru jodu z niedoczynnością. Jeśli posłuchać dr Czerniaka czy dr Stobierskiej, Ci tę prawdę znają.

W książce oprócz sfery fizycznej, są też brane pod uwagę konflikty psychiczne, stres i wysiłek fizyczny, radzi, aby ich unikać dla zdrowia tarczycy. Czyli brany jest pod uwagę człowiek jako całość a nie tylko wycinek organizmu pod tytułem tarczyca. Zalecają też spożywanie wody morskiej w leczeniu tarczycy, zapewne z uwagi na zawarty jod i inne mikroelementy. Jednak ta metoda może być nieco kłopotliwa, gdyż woda morska powinna być pobierana na pełnym morzu, 50-60 km od brzegu. To nie jest zatem leczenie dla przeciętnego Kowalskiego. Nie wydaje mi się również, że ktoś wpadł na to, aby pobierać taka wodę na szerszą skalę. Pozostają nam zatem inne metody na uzupełnienie jodu.

I tak sobie czytam ów egzemplarz a tam polecane są również zioła Marii Treben, ale stosowane w dość nietypowy sposób, bo w formie okładów. Jak zioła uwielbiam i parzyć i pić, tak w formie okładów mogłabym się zgodzić, o ile ktoś by mi je robił, a nie ja sama. Samej wydaje mi się, że to dużo zachodu.

Moc tataraku


Abstrahując już od samej tarczycy, udało mi się też dowiedzieć, że za pomocą tataraku można wyleczyć każdą chorobę układu trawiennego. Między innymi schorzenia wątroby, śledziony, trzustki czy pęcherzyka żółciowego. Tatarak przywraca bowiem homeostazę organizmowi poprzez pobudzanie wydzielania soków trawiennych i poprawia krążenie krwi. Maria Treben miała na swoim koncie wyleczenia ze stanów przednowotworowych jelita grubego i płuc.

Rzeczone książki kupiłam dawno temu za grosze, a tu taka jak na współczesne czasy unikalna wiedza, z którą się bardzo utożsamiam i jest mi bliska, leczenie naturalne to moja pasja. Dziś mogę czytać z perspektywy osoby, która już nie szuka, mam już i wyrobione zdanie i wiedzę, ale jak widać można coś nowego znaleźć, nawet jak się już sporo wie. Czytając o nowotworach dowiedziałam się, że nieżyjący już dr Podbielski leczył przy pomocy mikroelementów, miał na swoim koncie wiele przypadków wyleczeń z nowotworów piersi oraz choroby Burgera. Stosował mikroelementy i nalewki z aloesu. Sam mówił: “Mikroelementy wzmacniają siły obronne organizmu, poprawiają morfologię krwi, regulują przemianę materii w organizmie, działają na organizm stymulująco. W licznych przypadkach przynoszą chorym ulgę w sytuacjach, kiedy tradycyjna medycyna jest bezradna…”

Spuścizna po tym lekarzu została do dziś w postaci receptury kropli ze wspomnianymi mikroelementami.

Kolejne rośliny o silnym działaniu


Bogactwo roślin, które leczą jest tak ogromne, że i tu kolejne rewelacje. Jaskółcze ziele, zapewne każdy słyszał, ale czy wiecie jaka tu tkwi siła? Jaskółcze ziele stosowane z dużym powodzeniem przy polipach jelita grubego, żołądka i brodawczakach pęcherza moczowego.

Od jakiegoś czasu przyglądam się mniszkowi lekarskiemu, też jest wartościową roślinką, jeśli myślicie, że to niewinne ziółko, to nie. Jest w nim szaleńcza moc. Najpotężniejsze to, to, że sok z mniszka hamuje rozwój nowotworów. Sok ma również właściwości bakteriostatyczne i jest bogactwem kwasu foliowego, który jak wiadomo jest witaminową krwiotwórczą. Wykazuje super efekty w przypadku anemii złośliwej. Skuteczny jest w chorobach wątroby, pęcherzyka żółciowego i w zaburzeniach trawienia. Także jest pomocny w leczeniu początków cukrzycy.

Informacje w pigułce


Reasumując chcę zatem dodać, że warto czasami sięgać do starych pozycji książkowych, ja często wyszukuję właśnie takie, żeby mieć dostęp do wiedzy, którą współcześnie próbuje się zataić. Wspomniane wyżej skrótowo informacje być może pozwolą Wam na przyjrzenie się bliżej naturalnemu leczeniu. Mając hasła będziecie wiedzieli czego szukać. Osobiście urzekło mnie leczenie sokiem z marchwi i sokiem z mniszka lekarskiego. Może dlatego, że to proste rozwiązania i właśnie na moje dolegliwości? Nic nie stoi na przeszkodzie, abym piła sok marchwiowy już dziś :-). Jeśli szukasz remedium na swoje dolegliwości, może choć trochę Ci pomogłam?

Zdrowia…naturalnie

Literatura

  1. “Leki z bożej apteki” Jan Schulz, Edyta Uberhuber

Historia pisana życiem

Historia pisana życiem

Przygoda ze stawami


Bardzo lubię sytuacje i zdarzenia, które są z życia wzięte. Ta konkretnie ma swój początek w gabinecie stomatologicznym. Poszłam na wizytę i siedząc na fotelu z rozwartą paszczą przez kilka minut, dały o sobie znać moje dolegliwości ze stawem skroniowo-żuchwowym. I jak uwielbiam wizyty u dentysty, tak tę wspominam dość boleśnie i nie mam tu na myśli borowania. W tym konkretnym przypadku ucieszyłam się, że mój doktor jest bardzo sprytny i zwykle wizyty są szybkie, ku mojemu ubolewaniu, bo w gabinecie mogłabym mieszkać, uwielbiam ten zapach. Ale siedzenie na fotelu z otwartą buzią było wówczas bardzo bolesne, bardzo chciałam, żeby to już był koniec. I żebym mogła już zamknąć buzię, a mój staw, żeby już był odciążony.

Doktorze co Pan radzi?


Po skończonej wizycie zapytałam doktora, co mogę zrobić z tym stawem, bo boli miesiącami i utrudnia mi życie. Ciężko było nawet spać, bo ból był ciągły. Lata wcześniej miałam problem z prawym, teraz dawał się we znaki lewy. Wówczas pomógł mi pewien suplement na bazie dzikiej róży, ćwiczenia zaordynowane przez ówczesnego stomatologa. Proponował on również szynę relaksacyjną. Nie bardzo chciałam się zgodzić na szynę, bo kilka lat nosiłam aparat ortodontyczny i nie lubiłam go bardzo nocą.

Mój obecny doktor rzucił hasło glukozamina. Oczywiście substancja była mi znana, ale kojarzyła mi się ze starszymi osobami. Uruchomiłam swoją wiedzę i przypomniało mi się, że trzeba to stosować długo. Wróciłam do domu rzuciłam się do internetu i myślę, pal licho, zamówię, skoro ma mi ulżyć. Ale sprawa się jakoś przeciągała, szukałam oczywiście czystego produktu, później zajęta swoimi sprawami, odłożyłam zamówienie na dalszy plan.

Przeziębienie jako początek leczenia stawów


Ale….w międzyczasie zaczęło mnie łamać w kościach, boleć gardło, dopadło mnie zwyczajne przeziębienie. Więc co, trzeba było coś na to poradzić? Oprócz herbatek z lipy, wygrzewania w domu, dużych dawek witaminy C i D. Zaczęłam też stosować kurkumę, boswellię i imbir, wszystko w standaryzowanych kapsułkach. Przeziębienie oczywiście szybko mijało. Ale, ale, ku mojemu zaskoczeniu wraz z przeziębieniem, minął ból w stawie. Teraz wiem, że to musiało się tak skończyć. Przecież stosowałam trzy potężne zioła przeciwzapalne i przeciwbólowe. I tak się dziś zastanawiam, dlaczego od razu na to nie wpadłam? Przecież te suplementy znam? Zupełnie wypadło mi z głowy. I chcę Wam powiedzieć, że to temat sprzed kilku miesięcy, a ból w stawie nie wrócił. Stosuję profilaktycznie do dziś, ale w bardzo zmniejszonej dawce.

Posłałam to dalej, poleciłam innym


Skoro już u mnie tak świetnie podziałał ów zestaw, poleciłam go na pierwszy rzut bliskiej osobie, która cierpi na zapalenie stawów od wielu, wielu lat. Pomyślałam sobie, że pewnie ta suplementacja będzie długa, żeby odczuć jakiekolwiek pozytywne skutki. I tu było zaskoczenie moje, ale chyba bardziej tej chorej osoby. Dostałam informację zwrotną, że po kilku dniach ból jest dużo mniejszy. Po dwóch tygodniach ból ustąpił zupełnie. Dla mnie to szok i potwierdzenie tego, co udało mi się wyczytać w mądrych książkach, że są to substancje porównywalne w działaniu z niesteroidowymi lekami zapalnymi. Tak często przepisywanymi właśnie w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS). Tylko mają tę przewagę, że nie dają skutków ubocznych. To wszystko potwierdza siłę i moc substancji roślinnych i zapraszam każdego, do zwrócenia się ku naturze. W niej jest lekarstwo na wiele, wiele chorób, być może nawet na wszystkie, tylko zaufaj i się nie bój.

Skorzystaj z mojego doświadczenia i poślij dalej


Jak wspomniałam wcześniej lubię takie realne historie, wszędzie tam gdzie jest człowiek dzieje się coś ciekawego. Jeśli moja historia przyda się choć jednej cierpiącej osobie, to już będę zadowolona, to mniej bólu, lepszy komfort życia i samopoczucia. Dziel się takimi historiami, wyślij linka do artykułu do znajomych lub kogoś z rodziny, kto cierpi na chroniczny ból stawów. Odpowiednie suplementy znajdziesz w moim sklepie, nie musisz się zastanawiać czy są zdrowe, bo są. Osobiście o to zadbałam 🙂

Zdrowia…naturalnie, Aga

Berberyna właściwości?

Berberyna właściwości?

Czy znasz berberynę?


Dziś na warsztat wezmę berberynę. Berberyna to związek, który należy do alkaloidów. Zawarta jest między innymi w berberysie, tak powszechnej roślinie z naszych ogrodów. Nie będę długo pisać, postaram się wymienić najważniejsze jej właściwości. To jedna z najsilniejszych substancji w świecie roślin. Ma wszechstronne działanie lecznicze, że warto przyjrzeć się jej bliżej i zastosować ją przy swoich dolegliwościach.

Najbardziej znana jest z dobroczynnego wpływu na układ krwionośny. Berberyna rozszerza naczynia krwionośne. Leczy nadciśnienie, polecana także w arytmii serca i tachykardii.

Jest nieoceniona przy nadciśnieniu. Działa lepiej niż stosowane leki chemiczne, które działają jedynie objawowo. Berberyna natomiast leczy nadciśnienie.

Obniża też poziom homocysteiny i tym samym chroni organizm przed zawałem. Jak widać warto wziąć pod uwagę suplementację berberyną, jeśli cierpimy na wyżej wymienione dolegliwości.

Ale to nie wszystko


Berberyna to też działanie przeciwzapalne, przeciwgrzybicze, przeciwpasożytnicze, antyalergiczne. Jak na tak silny związek przystało jej właściwości się nie kończą. Potrafi się rozprawić także z łuszczycą, kandydozą skóry i pochwy czy pałeczkami okrężnicy. Osobiście uważam, że jeśli candidę widać na skórze, to jelitach dzieje się naprawdę źle. Organizm radzi sobie w ten sposób z oczyszczaniem, w pierwszej kolejności przez skórę.

Berberyna jest polecana na gronkowca, który powoduje bóle gardła, stany zapalne oczu i ust. Jak widać nie zawsze potrzebny jest antybiotyk, rośliny też mogą się rozprawić z bakteriami opornymi.

Polecana jest również z bardzo dobrym skutkiem, w leczeniu zatok, zapaleniu oskrzeli i płuc. Ale to wciąż nie wszystko, ma swoje zastosowanie również w leczeniu biegunki i dolegliwości żołądkowych. Poprawia apetyt. Jak jesteśmy przy układzie trawiennym, to dobroczynny wpływ wywiera też na wątrobę i trzustkę, zwiększa produkcję żółci i rozbija kamienie żółciowe.

To wciąż nie wszystko


Mało znane jest działanie berberyny na układ nerwowy, poprawia samopoczucie i dodaje wigoru. Dobre wyniki notuje się w leczeniu padaczki i drgawek.

Nie trzeba też zapewne dodawać, że potężne działanie wykazuje u cukrzyków, skutecznie obniżając poziom cukru. Berberynę powinny docenić osoby chore na Hashimoto, gdyż zwykle przy tej chorobie współistnieje insulinooporność albo podwyższony poziom złego cholesterolu. Berberyna potrafi rozprawić się z tymi dolegliwościami. Mało tego działa na cukrzycę zdiagnozowaną dawno temu, jak i całkiem świeżo.

Z Hashimoto jak i innymi chorobami autoimmunologicznymi może sobie świetnie poradzić, ze względu na działanie przeciwzapalne.

Jak widać berberyna jest to cudowna substancja, suplement, któremu warto dać szansę ze względu na pozytywne korzyści zdrowotne. Ma tak wszechstronne działanie, że działa niemal całościowo. Szczególnie jak zmagamy się z kilkoma chorobami na raz.

W sklepie oczywiście znajdziesz wyciąg ziołowy z korzenia berberysu https://www.zdrowienaturalnie.com.pl/produkt/berberys-nalewka-11-50ml/

Polecam bardzo i życzę zdrowia….naturalnie,

Aga