Oczyszczanie organizmu oraz uzupełnienie niedoborów minerałów – moje sprawdzone sposoby

Oczyszczanie organizmu oraz uzupełnienie niedoborów minerałów – moje sprawdzone sposoby

Proste i tanie metody oczyszczania organizmu


Oczyszczanie organizmu to bardzo ważny element dbania o zdrowie. Pokażę Ci jakie metody ja stosuję, są tanie, proste i niezawodne. Nie wymagają skomplikowanych zabiegów. I są przede wszystkim naturalne. Oczyszczanie organizmu nie zwalnia Cię oczywiście z całościowego dbania o siebie, nie rezygnuj z diety, a jeśli jeszcze nie stosujesz zdrowej, to niech to będzie początek dobrych zmian.


Dziś wstałam z mocnym postanowieniem, że wracam do dawnych praktyk i rytuałów. Od dziś wprowadziłam trzy, które kiedyś dawno temu zarzuciłam, tłumacząc się brakiem czasu. Dziś już nie potrzebuję wymówek, potrzebuję działania i efektów. Na pierwszy rzut poszły metody oczyszczania organizmu. Pierwsza to ssanie oleju, tak, tak, takie dziwadło, ale dość powszechne w kulturach wschodnich, ale i w słowiańskich również. Kiedyś stosowałam ponad rok i byłam bardzo zadowolona.

Ssanie oleju


A więc czemu to służy i jak to się robi? Jest to metoda oczyszczania całego organizmu. Za pomocą tej techniki pozbywamy się wielu chorobotwórczych bakterii i wirusów. Można w ten sposób oczyścić zatoki, gardło, jamę ustną, w dużo większym stopniu oczyszczamy właśnie jamę ustną niż przez zwykłe szczotkowanie. Olej “przyciąga” wszystkie brudy i drobnoustroje, a właściwie oblepia je. Można zauważyć doskonałe efekty w leczeniu chorób przyzębia i paradontozy. Ale to nie wszystko, ssaniem oleju oczyszczamy także naszą skórę, wzmacniamy układ immunologiczny, poprawia się limfa a my zyskujemy więcej energii. Lista chorób jakie zwalczysz za pomocą ssania oleju jest znacznie dłuższa, bo to jest i katar, zapalenie gardła, ból głowy, zapalenie oskrzeli, migdałków, choroby żołądka, jelit, i wiele, wiele innych.

Choroby zębów mają wpływ na to co dzieje się w całym organizmie, gdyż toksyny i bakterie, które nie zostaną dokładnie usunięte z jamy ustnej, krążą po całym organizmie. Mogą one być przyczyną chorych stawów, chorób serca czy łuszczycy.

Osobiście dawno temu działałam tą metodą na zatoki i chore stawy, rzeczywiście była ulga, nie mówiąc o komforcie jaki pozostawiała w jamie ustnej. Zęby były niesamowicie doczyszczone, a dziąsła w dużo lepszej kondycji. Efektem ubocznym tej praktyki było wybielenie zębów, widocznie miałam bielsze zęby po 7 dniach regularnego stosowania ssania oleju. Później było już tylko lepiej.

Jak prawidłowo płukać usta olejem?


Do płukania ust wykorzystujemy oleje z pierwszego tłoczenia. W literaturze spotkałam się z olejem słonecznikowym, kukurydzianym, sezamowym, kokosowym. Osobiście stosowałam i stosuję olej słonecznikowy. Inne źródła mówią nawet o stosowaniu oleju rafinowanego do smażenia np. Bartka, tłumacząc to tym, że więcej bakterii i wirusów można nim przyciągnąć. Tak na zdrowy rozum nawet przeprowadzając badania, nie da się policzyć, sprawdzić czy w każdej badanej jamie ustnej było ich tyle samo na początku. Dlatego dla mnie to niemiarodajna informacja. Zresztą, naturalne metody kojarzą mi się ze stosowaniem naturalnych produktów, a olej Bartek z naturą mało ma wspólnego.

Czytałam też, że na początek właśnie olej słonecznikowy jest najlepszy. Pewnie pomyślisz, że to jest niewykonalne, bo jak to tak, olej w buzi, że zemdli itd. Przez tak długi czas jak stosowałam ssanie oleju, jakoś mnie nie zemdliło, więc myślę, że i Ty dasz radę. Efekty są tego warte. Współcześni (metoda jest znana od 5000 lat) wpadli na pomysł, aby dodawać do takiego oleju olejku eterycznego. Tym razem też jestem na nie, bo to już modyfikowana metoda, a mnie interesują tylko takie pierwotne, stare, sprawdzone. Olej w połączeniu z olejkiem eterycznym już może mieć zmienioną strukturę, a przecież nie o to nam chodzi.

Zatem do dzieła?


Jeśli wiesz już jaki olej masz wybrać, to czas brać się do roboty. Metoda jest naprawdę banalna. Rano po przebudzeniu bierzesz łyżkę oleju i ssiesz, przepuszczasz przez przednie zęby i wciągasz, pchasz językiem, wypychasz przez przednie zęby i tak dalej, dalej i dalej. Robisz tak przez przynajmniej 15 minut. Olej stanie się biały, ubijesz go na śmietanę niemalże, z żółtego oleistego zrobi się biały i gęsty. Po 15 minutach wypluwasz całość do sedesu, koniecznie do sedesu, bo to olej z tysiącami, setkami tysięcy bakterii, wirusów, i całego syfu, który ma być usunięty z organizmu. Nie chcesz przecież, aby on krążył po Twoim ustroju.

Po wypluciu całości, wypłucz usta wodą i wyszczotkuj zęby jak zwykle. Sięgnij po lusterko i zobacz jak nabrały blasku i jakie są czyste :-). Taki rytuał możesz powtórzyć jeszcze wieczorem, ale nie jest to konieczne. Na czczo i tak jest najważniejszy.

Prawidłowa suplementacja magnezem


Kolejna praktyka do jakiej wróciłam, to prawidłowa suplementacja magnezu a jednocześnie sposób na oczyszczanie. Magnez wśród wielu korzyści jakie wywiera na organizm, także łagodnie oczyszcza jelita z nagromadzonych toksyn. Magnezu mamy na rynku całe mnóstwo, różne formy, różne efekty działania, dla tych z wrażliwymi jelitami i bardziej odpornymi. Większość preparatów aptecznych, albo się nie wchłania albo ma maksymalną wchłanialność na poziomie 20-30 procent. A w składzie cała litania wypełniaczy, przeciwzbrylaczy, więc zupełnie nieprzydatnych dla naszego organizmu, ba nawet szkodliwych.

Długi czas zażywałam kapsułki z jabłczanem magnezu, wszak jest delikatny, nie powoduje przeczyszczenia jak cytrynian. Ale jakoś szału po nim nie widziałam, miał usypiać, nie usypiał. No więc dodatkowo wspomagałam się solą epsom mocząc stopy albo kąpiąc się w wodzie z dodatkiem tejże soli. Niby fajnie, ale dla mnie to było jakoś za mało, a rytuałów jakby za dużo. Przypomniało mi się, że najlepszą formą magnezu jest chlorek. No i mnie olśniło.

Jak ja to robię?


Kupiłam kilogram tegoż, u mnie takie rzeczy się nie marnują, i do dzieła. Znalazłam dokładny przepis. 85 g chlorku magnezu rozpuściłam w niewielkiej ilości przegotowanej i ostudzonej wody i dopełniłam do 100 ml. Tak powstały roztwór przelałam do małego wyparzonego słoiczka i pobieram codziennie do strzykawki 5 ml. Stosuję 5 razy dziennie po mililitrze. Ten magnez jest wyjątkowo niesmaczny, więc wlewam ten mililitr do soku lub kompotu, u mnie to zwykle kompot z ziół. I jakoś mogę zakamuflować ten słono – gorzki smak, choć i tak go trochę czuć. Ale działam w słusznej sprawie więc i smak mi szczególnie nie przeszkadza. Magnez powinno się stosować na czczo i z dala od posiłków, wtedy się wchłania tam gdzie trzeba i najlepiej. Pewnie tego Wam żaden lekarz nigdy nie mówił?

Także kolejne dawki a ma być ich w sumie 5 w ciągu całego dnia (dlatego mam strzykawkę 5 ml) biorę z dala od posiłków. Jeśli nie uda mi się wziąć wszystkich pięciu, nie biorę zapomnianej dawki albo dawki podwójnej, bo i tak się nie wchłonie. Mam brać mililitr jednorazowo i tego się trzymam.


Tam gdzie jest stres, drżenie, drżenia powiek, mięśni, drętwienie, to już jawny dowód na to, że magnez trzeba bezwzględnie suplementować. Magnez poprawia funkcjonowanie układu nerwowego, pozytywnie wpływa na choroby zwyrodnieniowe stawów, artretyzm. W tych chorobach organizm domaga się właściwego uzupełnienia tego minerału. Magnez pomaga przy bezsenności i poprawia odporność na stres. Najlepiej wchłania się chlorek magnezu, więc ja jego właśnie stosuję. No i kosztuje grosze, a taki kilogram, to będę mieć na bardzo długo. Dodatkowo mogę sobie zrobić oliwę magnezową, którą mogę stosować jako dezodorant, nie ma on sobie równych.

Jak magnez to i bor


Tam gdzie uzupełniamy magnez ważny jest również bor. Bor odpowiada za przepływy komórkowe wapnia i magnezu. Bardzo szkodliwy dla kości i zębów jest niedobór boru i magnezu jednocześnie. Bor pełni tak ważną funkcję dla przytarczyc co jod dla tarczycy. Bor rozbija złogi wapienne , a za mało boru to zwapnienia w piersiach i tkankach miękkich. Mikrozwapnienia w piersiach to wstęp do nowotworów piersi, są one spowodowane nadmiarem wapnia i niedoborem boru i magnezu. Bor pomaga oczyścić organizm z grzybów candida oraz fluoru i metali ciężkich.

Także aby uzupełnić bor i oczyścić organizm, wróciłam do dawnej praktyki. Kupiłam czteroboran sodu, czysty proszek do analiz. Aby zrobić odpowiednią dawkę, która pozwoli mi łagodnie oczyścić organizm, odmierzam 5 g boraksu i rozpuszczam go w litrze przegotowanej wody. Woda ma być ostudzona, może być lekko ciepła, ale na pewno nie gorąca. On doskonale rozpuszcza się także w zimnej. Tego stosuje się profilaktycznie bardzo mało w ciągu dnia, bo 5 ml, czyli tyle co nic. Mi to wystarcza, żeby poczuć pragnienie, którego mój organizm nie odczuwa (to w moim przypadku, dodatkowa korzyść). Można w kolejnych tygodniach zwiększać dawkę o kolejne 5 ml, maksymalnie dochodząc do 15 ml, tak ja właśnie robię. Jeśli potrzebowałabym oczyszczenia z grzybów candida to myślę, że potrzebowałabym dużo większych dawek.

Jak oczyszczanie organizmu to i witamina C


Jeśli mowa o dobrym oczyszczaniu organizmu, to ważna jest też witamina C. Ważna jest nie tylko w oczyszczaniu, ale w sytuacji gdy trzeba pozbyć się toksyn, to witamina C jest niezastąpiona, gdyż pobudza narządy odpowiedzialne za detoksykację do wytężonej pracy. Jednym słowem pozwala szybciej uwolnić się toksynom na zewnątrz. W czasie oczyszczania organizmu zapotrzebowanie na witaminę C zdecydowanie wzrasta.

Zostawiam Cię z moimi sposobami i opowiedz mi jakie Ty stosujesz, może się zainspiruję?

Zdrowia…naturalnie,

Aga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *